Za 2000 dolarów
Bez kursów przygotowawczych i z fikcyjnymi egzaminami można na Ukrainie zdobyć prawo jazdy.
Bez kursów przygotowawczych i z fikcyjnymi egzaminami można na Ukrainie zdobyć prawo jazdy dowolnej kategorii, a następnie zalegalizować je w Polsce. Nasze urzędy są nieprzygotowane do walki z tym procederem. Tymczasem na drogach coraz więcej kierowców, którzy uprawnienia do jazdy ciężarówką czy autobusem zdobyli w jeden dzień.
Ogłoszenia w Internecie kuszą: "Bezstresowo i szybko załatwiamy prawa jazdy wszystkich kategorii", "Przyśpieszony kurs nauki jazdy na Ukrainie. Zdawalność 100 proc!".
Formalności trwają około miesiąca, a w tym czasie trzeba tylko dwukrotnie odwiedzić sąsiadów zza wschodniej granicy. Oczywiście, należy także opłacić pośrednika. Koszt całego przedsięwzięcia waha się od 2000 – 3000 dolarów. Płatność dopiero po odebraniu prawa jazdy w odpowiedniej instytucji na Ukrainie - najczęściej „bez zaliczek”. Nie trzeba martwic się brakiem pojazdu, czy też nieznajomością języka, wszystkim zajmuje się pośrednik.
Praktyka robienia praw jazdy na Ukrainie dotyczy głównie wyższych kategorii. Tam jest ono nie tylko łatwiejsze do uzyskania, ale i także znacznie tańsze. Polski kierowca prawem jazdy kategorii B w krótkim czasie może uzyskać uprawnienia do prowadzenia ciężarówki, czy autobusu, nawet bez wsiadania do takiego pojazdu. Omijają więc go kursy (zaświadczenia o ich ukończeniu nie są wymagane) i egzaminy (z poprawkami). Zdobywa stosowne ukraińskie uprawnienia, które następnie w majestacie prawa wymienia w Polsce na rodzime. Po przetłumaczeniu, uzyskane na Ukrainie prawo jazdy, można bez większych problemów wymienić na polskie za ok. 70 zł.
Urzędnicy z wydziałów komunikacji są bezradni. Weryfikacja ukraińskich praw jazdy polega praktycznie na sprawdzeniu tylko, czy dokument jest legalnie wydany, a nie sfałszowany.
Przemysław Pogorzelski, Strefa Jazdy



